Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/pondus.pod-wysylac.polkowice.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
galerii.

był świetny w łóżku. Zaznaczała, że zdradziła nie dla seksu jako takiego, ale dla seksu

galerii.

– A Photoshop pozwala robić cuda. Na przykład umieszczać cudzą twarz na zdjęciu.
Jezu Chryste!
niewłaściwym czasie – miała pecha, że jej schowek znajdował się obok feralnej ósemki.
A napastnik taki zwinny, nawet w wodzie.
Rozdział 32
– Chwileczkę, o co tu chodzi? Cholera!
porządku, nawet jeśli sam tak nie uważał.
właściwie wyprawia w Los Angeles? Ugania się za duchem? Czy za marzeniem? Wolała się
zejdzie z pokładu. Mieli dwugodzinne opóźnienie, wszyscy się denerwowali, czekając, aż
ciążyły...
– Farfalle.
egocentryczna i próżna, ale w głębi duszy była też bardzo dobra. I na swój dziwaczny sposób
199
– Ciekawe, dlaczego mam wrażenie, że to się wiąże z powrotem Bentza do miasta?

Tyle, jeśli chodzi o zapis na taśmie filmowej.

strzępka informacji na temat porywacza. Bentz czuł, jak jego życie się rozpada, jak wali się
krwawi, powoli, tak, ale krwawi. Traci dziecko, którego tak bardzo pragnęła.
Przez pewien czas.
Reed zastanawiał się nad tym, co usłyszał. Morrisette, ta wygadana cwaniara, była świetną policjantką i znała się na swojej robocie. - Czy Montgomery miał alibi na noc pożaru? - Niepodważalne. Był w domu z Bernedą, tak przynajmniej zeznał. - A ona co mówiła? - Potwierdziła jego słowa, ale to schorowana kobieta. Chodząca apteka. Pewnie już z nim wtedy nie spała. Wiesz co myślę? Powiedziała, co musiała. Zamknęła prasie usta i uratowała męża przed krzesłem elektrycznym. Wątpię, czy kiedykolwiek dowiemy się prawdy. - Jeszcze jedną colę? - Kelnerka podeszła do nich, lawirując między pustymi stolikami. - Tak. - A pan? - zwróciła się do Reeda. - Jeszcze jedno piwo? - Tak, poproszę. - Zaraz przyniosę. - Uśmiechnęła się do Reeda. - Leci na ciebie - zauważyła Morrisette, patrząc za długonogą kelnerką odchodzącą w kierunku baru, gdzie właśnie usiedli dwaj mężczyźni w czapeczkach bejsbolowyeh, koszulach roboczych, niebieskich dżinsach i kowbojkach. - Skąd wiesz, że to nie na ciebie leci? - Chyba stąd, że gdy spojrzała na ciebie, jej oczy mówiły „bierz mnie”. - Może tylko odgrywa przed tobą trudną do zdobycia. Sylvie uśmiechnęła się, dwaj faceci sprawdzili wynik w telewizorze, zabrali drinki, poszli do stołu bilardowego i zaczęli grać. - Nie jest w moim typie. Lubię duże blondyny z wielkimi cyckami. - Mrugnęła do Reeda. - Zawsze podobały mi się silne kobiety. - Jesteś chora. - Niewykluczone, ale nie tak chora jak rodzinka Montgomerych. Zapamiętaj to sobie. Myślę, że Hannah, najmłodsza siostra, też spotykała się z Bandeaux. Może nawet dała mu jakieś pieniądze. Nie wolno jej ruszyć funduszu powierniczego, dopóki nie skończy dwudziestu pięciu lat, ale i tak ma kupę forsy. Próbowałam z nią porozmawiać, ale jak dotąd bez powodzenia. Nagrałam się tylko kilka razy na sekretarkę. Nie jest jedyną osobą z rodziny, która miała interesy ze zmarłym. Na przykład Dickie Ray Biscayne, jeden z dzieciaków Copper, pracował dla Bandeaux. Nieoficjalnie - w papierach nie ma na to żadnego dowodu. Był gorylem tego kutasa, takim lewym ochroniarzem. - Nie spisał się najlepiej - zauważył Reed, marszcząc brwi. Coś za dużo tych związków między przeklętymi Montgomerymi i Biscayne’ami. - To gorsze niż wieczorny serial w telewizji. - Żartujesz? To gorsze niż przedpołudniowa telenowela. - Morrisette dokończyła kanapkę, drużyna Redsów zdobyła punkt, a mężczyzna przy barze zaklął i zamówił kolejne piwo. Drzwi baru otworzyły się i do środka wparowała Diane Moses. Idealna fryzura i jak zawsze surowy wyraz twarzy. Spojrzała w ich kierunku. - Popatrz, ale mamy szczęście! Może nasza ekspertka badająca miejsca zbrodni rzuci światło na sprawę. Morrisette pomachała. Diane skinęła głową, zatrzymała się na chwilę przy barze, wzięła kieliszek wina i podeszła do ich stolika.
od fotografii. – Gdzie ona jest? Co się z nią dzieje? To żart, prawda? To taki głupi żart? –
– zatoczyła łuk ręką obejmując tym gestem całe pomieszczenie i klatkę – ostatni akt.
telefonu.
Zaparkował w bocznej uliczce i wszedł do wnętrza, które wypełniał zapach świeżo
Spojrzał na komórkę – miał mnóstwo wiadomości. Głównie od O1ivii. W ostatniej
że z południowej Kalifornii.
pasuje. Bentz podejrzewał, że za tym wszystkim stoi policjant. A jeśli to policjant z dostępem
– Ona.
Bledsoe jeszcze nie skończył.
– Mówię poważnie, Rick. Była na siebie wściekła za, jak to nazywała, swoje
Dalej, Bentz.

©2019 pondus.pod-wysylac.polkowice.pl - Split Template by One Page Love