Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/pondus.pod-wysylac.polkowice.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Andrews wpatrywał się w niego. Rainie... Reszta zależała od przypadku.

ludzie w mieście dowiedzieli się, że jakiś psychopatyczny morderca na spotkaniach

Andrews wpatrywał się w niego. Rainie... Reszta zależała od przypadku.

- Można tak powiedzieć.
biedni, że większość policjantów pracuje ochotniczo. A jeśli już dostajemy jakieś pieniądze,
mnie za rękę...
- Nie, nie wiem. Teoretyzuję pod wpływem towarzystwa, w którym się
– Nie sądzę, żeby to miało coś wspólnego z polowaniem – odparł Sanders. – Pani patolog
- Owszem, wiem. Jestem morderczynią. Dzięki Ronnie'emu Dawsono¬
się z krzykiem w nocy. A pani śmie sugerować, że miałem z tym coś wspólnego? Mój Boże,
– Ty cholerna suko – zaklął i nagle na jego twarz wypłynął uśmiech. Wyciągnął rękę i
92
Pół godziny później siedzieli w pokoju telewizyjnym. Kimberly po in¬
- Chcesz mnie tym dziabnąć?
Luke wzruszył ramionami.
Kimberly, nie było w szpitalu. Prawdopodobnie wróciła do szkoły. Tak jak on pogodziła się
- Ciało - powtórzył Quincy przesadnie rzeczowym analitycznym głosem.

najintymniejszym miejscu.

- A ja owszem - westchnął ciężko. Usiadłszy, odsunął na bok filiżankę z nie dopitą, zimną już kawą. - Dwa lata temu spotkałem się tu z Emmettem i Malorim. Ty i Jasper byliście przy tym obecni.
powiadomiłbym mego radcę prawnego, żeby przyjął rozsądną ofertę. Nie mam z tej
człowiek, i nie dbała o to. Obchodziło ją tylko jedno - musi uciec, nim Alec wpadnie w
- Póki co, zachowuj się jak do tej pory. - Gestem nakazał, by ruszyła z miejsca. - Potrzeba nam trochę czasu.
Podszedł do niej i chwycił za brodę. Zachowywał się arogancko, ale jej się to podobało.
- Skąd wiesz? Pomyśl lepiej, jakim jestem szczęściarzem. Zafascynowały mnie dwie całkiem różne kobiety. Zakochałem się w każdej z nich. I mogę je obie mieć. Czy tak?
- Jak?
rynsztoku.
Kamerdyner spojrzał na Becky tym razem z namysłem.
Zrobili tak wszyscy prócz jednego, szpetnego i brodatego, który najwyraźniej wyżej sobie
Bella odczekała jeszcze chwilę, a kiedy upewniła się, że Edward zbiegł na dół, zamknęła drzwi. Potem uklękła przy łóżku i uniosła do góry brzeg kapy.
- Nieważne - przerwał mu Robert. - Obojętne, co zrobiła, jesteśmy jej bardzo
Edward był ostatnim mężczyzną, z jakim mogła wiązać romantyczne nadzieje. Gdyby o tym zapomniała, powinna zajrzeć do jego teczki. Długa lista jego kochanek podziałałaby na nią jak zimny prysznic. Wykorzystaj go, podpowiadał rozsądek. Ale traktuj wyłącznie jak środek prowadzący do celu. Z romantycznymi mrzonkami Bella pożegnała się raz na zawsze jako szesnastolatka. Teraz, po dziesięciu latach, nie mogła pozwolić im znowu ożyć. Zwłaszcza gdy pracuje nad swoim najtrudniejszym zadaniem. To jest wystarczający powód, by akuratna i drętwa lady Isabella nigdy nie spojrzała na księcia Edwarda jak na obiekt miłosnych uniesień. Jednak ukryta pod tą maską kobieta chciała marzyć. I czuła gorycz, że nawet tego jej nie wolno. Odgłos kroków w korytarzu wyrwał ją z zamyślenia. Błyskawicznie rozejrzała się dokoła, a nie widząc nikogo, wyszła z sali prób.
- Skoro już przeszkodziłem - odezwał się książę - to może uda mi się namówić cię, żebyś towarzyszyła mi podczas lunchu z amerykańskim senatorem?
- Dostałam rozkaz, żeby pod koniec tygodnia wracać do Anglii.

©2019 pondus.pod-wysylac.polkowice.pl - Split Template by One Page Love